Łatwo je wykonać. Mieszczą się z łatwością w kieszeni i w torebce. Kilka zawsze warto mieć przy sobie – na wiosennym spacerze, w drodze do pracy czy szkoły. Wystarczy je dyskretnie upuścić lub podrzucić w upatrzone miejsce, a potem już tylko z przyjemnością obserwować rozwój sytuacji. Przy odrobinie szczęścia resztę pracy wykona natura. Ale to nasz mały wkład sprawi, że otoczenie będzie piękniejsze, wspólna – niczyja przestrzeń nieco oswojona, a miasto jakby bardziej nasze. Można zacząć działać już teraz – wiosna w natarciu! Bomby nasienne to pomysł – bomba 🙂 Bomby (inaczej kule) nasienne ( z ang. seed bombs, seed balls) to bardzo stara technika siewu, stosowana już w starożytnym Egipcie, gdzie przy jej pomocy odnawiano pola uprawne po wylewach Nilu. Podobno znały ją też rdzenne ludy Ameryki. Po wiekach zapomnienia współczesności przywrócił ją w XX w. japoński pionier ogrodnictwa naturalnego – Masanobu Fukuoka. Obecnie technika kul nasiennych jest z powodzeniem stosowana w niektórych krajach, jak np. USA, Kanada, Chiny czy Australia do powtórnego zalesiania i przywracania ekosystemów na ogromnych połaciach lądu w formie siewu powietrznego z samolotów. Bomby nasienne stały się też nie lada odkryciem dla aktywistów ruchu tzw. „partyzantki ogrodniczej” (z ang. guerilla gardening), którzy od lat 70. minionego wieku działają na rzecz zazieleniania miast. Dlaczego właśnie kule? Technika bomb nasiennych w prosty i genialny sposób łączy sposób siewu znany z natury z metodami stosowanymi przez ogrodników. W naturze nasiona rozprzestrzeniają się za pomocą sił grawitacji, wiatru, wody, są przenoszone przez zwierzęta, ale tylko część z nich padnie na odpowiedni grunt i rozwinie się jako nowe rośliny. Pozostałe zgniją od nadmiaru wilgoci, nie wykiełkują z braku dostępu do wody, gleby lub światła albo zostaną zwyczajnie zjedzone przez ptaki lub inne stworzenia. Dlatego ogrodnicy, aby zapewnić nasionom szanse rozwoju zakopują je w ziemi, podlewają i nawożą. Wymaga to z kolei sporego nakładu pracy. Oznacza też sporą ingerencję w naturę. Bomby nasienne to kule ulepione z gliny i ziemi, czasem też z dodatkiem nawozu, zawierające w środku nasiona. Taka otoczka chroni nasiona przed szkodliwymi czynnikami i stanowi namiastkę podłoża dla przyszłego zalążka rośliny. Gotowe, wysuszone kule wystarczy rzucić lub położyć w wybrane miejsce bez konieczności przygotowania gruntu – i pozostawić siłom natury. Z takim „wyposażeniem” nasiona mają znacznie większe niż w naturze szanse, że poradzą sobie same. Gliniana otoczka nie rozpada się od rzutu nawet z dużej wysokości, zostanie rozsadzona dopiero przez kiełkujące pod wpływem deszczu i słońca nasiona – o ile oczywiście zaistnieją odpowiednie warunki. Można powiedzieć, że technika bomb nasiennych to jedynie wspomaganie natury, faworyzowanie wybranych gatunków w procesie selekcji naturalnej. Zalety kul nasiennych są nieocenione, jeśli chodzi o szybkie zazielenianie terenów rozległych i trudno dostępnych, jak wzgórza czy obszary podmokłe. Masowe zrzuty tych – można powiedzieć – życionośnych bomb z samolotów zaoszczędzają wiele czasu i energii. Natomiast w mieście „bombardowanie” nasionami kwiatów niewykorzystanych działek, ogrodzonych nieużytków, brzydkich podwórek czy zaniedbanych poboczy dróg aby podnieść estetykę otoczenia można realizować prawie niepostrzeżenie, bez zbędnego zamieszania, a skutecznie. Samo przygotowanie kul jest bardzo proste i mało kosztowne, na dodatek może być fajną zabawą. Przyjemne łączy się z pożytecznym, bo chodzi tu nie tylko o upiększenie naszego środowiska, ale też wzbogacenie go o nowe gatunki roślin, a także przyciąganych przez nie licznych drobnych stworzeń, jak owady czy ptaki. Gwarancja sukcesu – odpowiednie gatunki Do siewu techniką kul nasiennych najlepiej nadają się rośliny, które będą w stanie poradzić sobie same w zastanych warunkach. A więc gatunki rodzime, dostosowane do naszego klimatu, o małych wymaganiach, rosnące na każdej glebie, takie jak dziko występujące kwiaty polne i zioła, np. chaber bławatek, mak polny, dziurawiec, mięta, szałwia, rumianek, żywokost lekarski. Tego rodzaju rośliny łatwo rozsiewają się same, jeśli poczują się dobrze w danym miejscu. Dobrym pomysłem jest sianie roślin, które nie tylko upiększą miejski krajobraz, ale będą też źródłem pożywienia dla drobnych zwierząt. Ulubione gatunki pszczół, czyli rośliny miododajne to np. koniczyna biała, wierzbówka kiprzyca, lucerna siewna, gorczyca polna, jasnota biała, mniszek lekarski. Wiele z nich przyciąga także motyle. A gdy posiejemy tu i ówdzie słoneczniki, ptaki będą zachwycone nie mniej niż my. Moje kule zaopatrzyłam w nasiona różnokolorowych chabrów bławatków, złocienia właściwego, słonecznika, mięty, oregano oraz mieszanki kwiatów przyciągających motyle Jak zrobić kule nasienne Przygotowanie bomb nasiennych jest bardzo proste. Co będzie nam potrzebne? sproszkowana glina (do nabycia w sklepach wędkarskich, plastycznych) ziemia do kwiatów woda nasiona ewentualnie kompost W naczyniu, np. misce czy wiaderku mieszamy glinę z ziemią i ewentualnie kompostem. Glina powinna zdecydowanie przeważać w składzie kul – ja użyłam 4 miarki gliny na 1 miarkę ziemi. Do mieszaniny dolewamy tyle wody, aby uzyskać konsystencję gęstego ciasta, nadającą się do lepienia kul. Lepimy bomby o 2-3 cm średnicy. Można od razu wmieszać nasiona lub dodawać je w trakcie lepienia. Ja dałam szczyptę nasion jednego – dwóch gatunków na jedną kulkę. Aby później wiedzieć, jaka jest zawartość każdej bomby, można je „podpisać” igłą, kiedy jeszcze są miękkie. Gotowe kule można zastosować od razu lub wysuszyć i przechować w kartonowym pudełku. Świetnie do suszenia i przechowywania bomb nadają się również wytłoczki po jajkach – tak właśnie zapakowałam moje kulki, które poczekają, aż wiosna rozpocznie się na dobre. Już wkrótce można zacząć zielone „bombardowanie”. Dokładnym terminem siewu nie trzeba się zbyt mocno przejmować – nasiona w kulach są zabezpieczone przed czynnikami zewnętrznymi, a kiełkowanie będzie możliwe dopiero po wystarczającym wiosennym deszczu. Co do miejsca to wystarczy rozejrzeć się wokół, może gdzieś blisko domu lub po drodze z pracy mijamy zaniedbane lub opuszczone miejsce, gdzie brakuje zieleni? Nie polecam jednak ingerowania w dobrze zagospodarowane tereny zielone lub czyjś ogródek! Kulę nasienną najlepiej zostawić w odpowiednim miejscu (kawałek gołej ziemi, kretowisko będą bardziej sprzyjać przyjęciu się siewek niż gęsty trawnik) po deszczu. Potem już tylko wystarczy obserwować, co się będzie działo 🙂 Jeśli nasze rośliny się przyjmą i zadomowią, będą się później już same rozsiewać.Pierwsza metoda, formowanie gruntowe, uzyskuje się poprzez wyrównanie podłoża i dodanie piasku. Następnie do mokrej formy wlewa się zahartowaną glinę i dociska ją za pomocą metalowego lub drewnianego stempla. Druga metoda, zwana procesem sztywnego błota, pozwala na uzyskanie najwyższego stopnia teksturowania w cegle.
Dziś zapraszamy na odkrywanie labiryntu! 🧐🔍Zbuduj własne korytarze i daj wyzwanie innym! Czy Twoja postać potrafi już rozpoznać podłoże, które sygnalizuje
Prowadzę zajęcia z ceramiki dla dzieci od lat 4, sporadycznie także z trzylatkami, które radzą sobie całkiem nieźle. Muszę przyznać, że i dla mnie jest to niesamowita przygoda, bowiem na każdym kroku jestem zaskakiwana przez tych małych i aktywnych twórców. Glina jest materiałem bardzo plastycznym. Dzieci ćwiczą w niej rączki poprzez wyciskanie, wałkowanie, uderzanie, wyrabianie jej w najróżniejszy sposób. Jest to niewątpliwie aktywność wymagająca od dziecka pewnej fizycznej sprawności. Pierwszy kontakt z gliną, to poznawanie materiału, dotykanie, bawienie się nim w sposób zwykle nie nastawiony na realizacje jakiegokolwiek pomysłu. Myślę, że to bardzo ważny moment, ponieważ właśnie wtedy dziecko otwiera się na nowe doznania. Co więcej, często pierwsze spotkanie z daną masą warunkuje stosunek do pracy w glinie na bardzo długi czas. Materiał musi być więc dobrze przygotowany i dostosowany do wieku uczestnika, w przeciwnym razie dzieci mogą zniechęcić się do pracy. Warto pamiętać również o tym, że małe rączki dziecka nie są w stanie ugniatać dużej bryły gliny, dlatego najlepiej dostarczać dzieciom odpowiednią do wielkości rączek ilość masy ceramicznej. Trzeba zaznaczyć, że lepienie w glinie to nie tylko ćwiczenie sprawności ruchowej czy manualnej. Zajęcia z ceramiki są dla dzieci również bodźcem do rozwoju intelektualnego, rozwoju postrzegania i wyobraźni. Podczas zajęć z ceramiki instruktor może w sposób przystępny nawiązywać do tematów lekcyjnych w szkole. Jest to świetne rozwiązanie dla dzieci, które uczęszczają na dodatkowe zajęcia pozalekcyjne z ceramiki w szkole. Prowadzący warsztaty może zaproponować dyskusje na temat przeprowadzonych zajęć. Rozmowa ta może mieć charakter swobodny, jednak należy skupić się na jednej dziedzinie np. geografii, biologii czy historii. Na tego rodzaju zajęciach można pokazać dzieciom ilustracje i przedmioty dotyczące poruszanego tematu. Można zachęcić dzieci do rozmowy – w zależności od wieku – na temat różnicy między rzeźbą, płaskorzeźbą, a ilustracją. Należy jednak pamiętać o tym, aby proporcje czasowe, między częścią merytoryczną zajęć i plastyczną, zostały zachowane. Dzieci przychodzą zwykle z wielkim zapałem do lepienia, chcą bowiem zrealizować swoje własne, przemyślane w domach, pomysły na prace. W takiej sytuacji jedynie umiejętne – dygresyjne podjęcie tematu, nie wzbudzi u małych twórców napięcia wynikającego z oczekiwania na meritum zajęć. To, co wydaje mi się najbardziej fascynujące w prowadzeniu zajęć z ceramiki dla najmłodszych, to ogromne emocjonalne zaangażowanie podczas pracy. Dzieci w wieku od 3 do 5 lat wykazują się niesamowitą otwartością na spontaniczne kształtowanie masy. Są dzieci, które rozpoczynają swą pracę od konkretnego pomysłu, jednak podczas zabawy w glinie dostrzegają – w dość abstrakcyjnych kształtach – konkretne odniesienie do przedmiotów (zwierząt, budynków lub najróżniejszych form wyobrażonych). Bywają również i takie dzieci, które siadają do lepienia z zasugerowanym pomysłem, jednak w czasie pracy zauważają szeregi form kojarzonych z konkretnymi przedmiotami i zmieniają koncepcję wiele razy. Jednym słowem, z małego domku powstaje czołg, czołg przekształca się w słonia, a słoń zmienia się w dinozaura. To szalenie interesujące doświadczenie, ponieważ emocjonalne zaangażowanie dzieci w proces twórczy gwarantuje pracę o wielkiej sile wyrazu. Niestety rodzice nie zawsze są tego świadomi, dlatego często zapraszam do wspólnej pracy dzieci i ich opiekunów. Podczas rodzinnych warsztatów opiekunowie uświadamiają sobie jak ważny jest sam proces wspólnego tworzenia i radość odkrywania możliwości, jakie daje glina. Wspólne tworzenie wzmacnia dynamikę relacji między dziećmi i rodzicami. Dzieci wzbogacają środki wyrazu dla własnej – wyjątkowej – ekspresji, która pośredniczy w gromadzeniu doświadczeń twórczych i poznawczych. Jednym słowem, nasi najmłodsi twórcy poprzez tworzenie przepięknych prac ceramicznych pokazują nam to, co już wiedzą o świecie, ale i to, jak na ten świat patrzą. Dla rodziców chcących zadbać o rozwój dziecka, istotne będzie z całą pewnością to, że lepienie w glinie wpływa w znaczący sposób na rozwój wyobraźni przestrzennej i myślenia abstrakcyjnego. Co więcej, praca z masą ceramiczną pomaga dzieciom skoncentrować się na własnych myślach i uczuciach. Myślę, że wprowadzenie dodatkowych zajęć z ceramiki w przedszkolach i szkołach, to świetny pomysł na spędzanie wolnego czasu pozalekcyjnego. Mając już spore doświadczenie w pracy z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi, jak najbardziej polecam zajęcia z ceramiki i serdecznie zapraszam do mojej pracowni w Poznaniu. Katarzyna
Jako elementy mocujące najlepiej jest użyć taśmy samoprzylepnej, w przeciwieństwie do przycisków i przycisków dziecko może z łatwością sobie z tym poradzić. Po przygotowaniu wszystkich niezbędnych materiałów, a akcesoria do szycia już czekają, możesz przyjrzeć się, jak zrobić rzeczy dla lalki. Fantasy - źródło pomysłów
Szczegóły Utworzono: 25 październik 2017 Od trzech lat w naszej szkole pod nadzorem znanej i zakochanej w swojej pasji Pani Marii prowadzącej warsztat ,,Ulepione marzenia”, działa nasza pracownia ceramiczna. Chętne do pracy dzieci, spotykają się aby pobawić się gliną, pobrudzić ręce i mieć niesamowitą radość, która wprawia je w dobry nastrój. Praca z gliną bardzo dobrze wpływa na harmonijny rozwój dzieci. Wycisza, uczy skupienia, samodzielności i cierpliwości. Zgniatanie, ugniatanie i wałkowanie gliny zaspokaja naturalną potrzebę dziecka oraz stymuluje i rozwija układ nerwowy. Rozwija wyobraźnię, zdolności manualne, a przede wszystkim jest wspaniałą zabawą. Pani Maria stara się nie ingerować w końcowe prace dzieci, czuwa nad wybraną techniką wykonania, inwencją dziecka i jego wyobraźnią, która to jest istotna i nie chce jej zagłuszać u dziecka. Zajęcia trwają przez cały rok szkolny i odbywają się raz w tygodniu przez dwie godziny lekcyjne dla danej grupy. Poniedziałki – uczniowie klasy 3b uczniowie klas:1a,1b,2a,3a W czasie zajęć dzieci: poznają różne rodzaje gliny, jej właściwości, uczą się różnych technik zdobienia i lepienia szkliwią wykonane i wypalone prace W krótkim czasie zostają prawdziwymi ekspertami dziedzinie garncarstwa. Proces ceramiczny wymaga dwukrotnego wypalania w profesjonalnym piecu ceramicznym w temperaturze nawet 1250 stopni. Zajęcia więc odbywają się w cyklu: lepienie pracy wypalanie szkliwienie wypalanie Dopiero po takiej obróbce dzieci odbierają swoje gotowe prace i cykl rozpoczyna się od nowa. Dzięki takiemu systemowi prace są trwałe, piękne kolorowe i bardzo estetyczne. Dodatkowo uczestnicy uczą się cierpliwości. Subskrypcja mojego kanału: : https://goo.gl/cWtdnYGdzie jeszcze możecie mnie znaleźć:Facebook: https://www.facebook.com/TarocistkaAgiatisInstagram: Agiatis G CNdDntT.